czwartek, 12 marca 2015

Piękna dzikość mody - Savage Beauty już od 14 marca w Londynie!

To jedna z najważniejszych wystaw poświęconych modzie przełomu XX/XXI wieku. Alexander McQueen zapisał się na kartach historii jako geniusz, kreator i wizjoner. Jego samobójstwo w 2010 roku wstrząsnęło światem mody i poniekąd stało się impulsem do stworzenia tej retrospektywicznej wystawy. A ta okazała się niebywałym hitem. Pierwotnie prezentowana w Nowym Jorku osiągnęła rekordowy wynik. Niebawem wystawę będzie można zobaczyć w Londynie – w Victoria&Albert Museum. Odkryte zostaną tajniki pracy wybitnego kreatora, a między innymi kolekcja nad którą pracował tuż przed śmiercią. 

Trzeba się chyba będzie spieszyć z kupnem biletu, bo już przed otwarciem sprzedano ich  30 000 ! Zamierzają zobaczyć ją turyści z całego świata, a pod koniec stycznia władze muzeum zdecydowały o udostępnieniu kolejnej puli 50 000 biletów.


Ekspozycję będzie można obejrzeć już od 14 marca do 2 sierpnia. Być może to wystarczająco dużo czasu, aby zaplanować szybką podróż do Londynu?





środa, 3 grudnia 2014

Power jest w każdej z nas!

W londyńskim Design Museum do 26 kwietnia można zobaczyć wystawę „Women Fashion Power”. Zazwyczaj takie ekspozycje kojarzą nam się głównie z kolekcjami znanych projektantów, czy pokazem historii mody. W tym przypadku jest inaczej, bo autorzy wystawy chcieli udowodnić że indywidualny styl to dobra droga do osiągnięcia zamierzonych życiowych celów. Świadomy wybór ubioru  i odpowiednio podkreślona osobowość - mogą stać się przepustką do osiągnięcia sukcesu rozumianego w różnych dziedzinach.

Na wystawie zobaczymy sylwetki takich Pań jak królowa Elżbieta I, Coco Chanel, Margaret Thatcher, czy Joanna D’Arc. Do wciągającej podróży w świat wartości i mody zaprasza również Zaha Hadid, znana architektka, która zaprojektowała całość wystawy. 

Ostatnio na wielu portalach internetowych pojawiły się bilety do Londynu w bardzo atrakcyjnych cenach – może warto wybrać się na jednodniową wycieczkę i sprawdzić ten kobiecy Power?

Film o wystawie - zobacz!




poniedziałek, 1 grudnia 2014

Fotograficzna pamięć Hedi Slimane

W Paryżu można zobaczyć wystawę dyrektora kreatywnego domu mody Saint laurent. Określany często jako człowiek renesansu, jest też nieco kontrowersyjną postacią świata mody. Na pewno za sprawą kilku odważnych decyzji, jakie wprowadził po objęciu dziedzictwa modowego znanego projektanta – Yves Saint Lauren. To między innymi dzięki jego wizji, na wybiegu marki obserwujemy nieco mroczne inspiracje i trochę stylu lat 60-tych. Hedi Slimane jest też znanym i cenionym fotografem. W siedzibie paryskiej fundacji Pierra Berge można oglądać retrospektywę fotograficzną projektanta z ostatnich 15stu lat - zdjęcia, na których uwiecznił gwiazdy muzyki rockowej. Wystawie towarzyszy również oryginalna instalacja video, a wszystko można oglądać do 11 stycznia. 

Jeśli ktoś wybiera się do Paryża - nie może tego przegapić!




sobota, 8 listopada 2014

Dior i ja...

„Projektowanie jest przede wszystkim małżeństwem formy i materiału. Jak wiadomo istnieje wiele fantastycznych małżeństw, jednak są również małżeństwa nieszczęśliwe.”


W najnowszej autobiografii, Christian Dior odkrywa przed nami wszystkie karty. No, może prawie wszystkie. Jeśli ktoś szuka plotek, bardzo prywatnych historii i romansów to będzie rozczarowany. W książce poznajemy życie -  głównie twórczość i pasje znakomitego projektanta. Wszystko z niebywałą klasą, smakiem i dystansem. Poznamy między innymi  kulisy pracy nad kolekcjami, modę na new look oraz szczegóły stworzenia nowych sylwetek kobiecych. Mawiał, że sukienki są całym jego życiem, a dobrze skrojona to taka, która wymaga jak najmniej krojenia. Christiana Diora poznajemy również jako artystę, którego inspiracją była architektura, a każde tworzenie stroju , czy dobieranie materiału kosztowało go bardzo dużo nerwów. Pomyśleć tylko, że karierę przepowiedziała mu wróżka, a wszystko mogło się inaczej potoczyć – jak? Przekonacie się w autobiografii. Polecamy !




wtorek, 21 października 2014

Tribute to Oscar...

Piękne kolory, bogactwo detali, misterna precyzja i niezwykła elegancja – o sukniach tego projektanta marzyły kobiety na całym świecie. Oscar de la Renta pochodził z Dominikany. W młodości studiował i projektował w Hiszpanii i Francji. Krawiectwa uczył się po okiem najlepszych – u Christobala Balenciagi a później w domy mody Lanvin czy Balmain. Był pierwszym Amerykaninem, któremu zaproponowano pracę we francuskim domu mody. W latach 60. przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i założył swój własny dom mody. Od tej pory stał się artystą uwielbianym przez największe sławy. Doskonale rozumiał potrzeby i upodobania kobiet, dlatego współpracował z pierwszymi damami -  Jacqueline Kennedy,  Nancy Reagan, Hillary Clinton czy Laurą Bush. Jego suknie królowały również na czerwonych dywanach Hollywood – nosiły je między innymi Sarah Jessica Parker, Amy Adams czy Nicole Kidman. Działalność Oskara de la Renty została wyjątkowo uhonorowana w zeszłym roku, gdy otrzymał honorową nagrodę  Council of Fashion Designers of America za specjalne zasługi w świecie mody. Przegląd niezwykłej twórczości mogliśmy niedawno oglądać w Bibliotece Prezydenckiej i Muzeum George’a W. Busha w Dallas. Na wystawie („Oscar de la Renta: Five Decades of Style”) prezentowano ponad sześćdziesiąt ikonicznych projektów, jakie nosiły najbardziej wpływowe kobiety na świecie. Pokazano również najbardziej znane fasony, czy motywy i hafty, jakie  zdobiły suknie projektanta.  Poza miłością do mody, był tez mecenasem sztuki i dużo czasu poświęcał działalności charytatywnej. Dom mody Oscara de la Renty, prócz swojej głównej linii, proponuje również ubrania dla dzieci i kolekcje sukien ślubnych.  Ostatnim głośnym sukcesem projektanta jest suknia ślubna, jaką zaprojektował dla Amal Alamuddin, gdy wychodziła za mąż za aktora George'a Clooneya. Replika sukni, oczywiście po drobnych zmianach będzie dostępna w jesiennej kolekcji domu mody Oskara de la Renty. 


środa, 10 września 2014

Żegnaj lato na rok...

Niestety lato pomału się kończy... Jedyne przyjemne fakty, które lekko osłodzą naszą rzeczywistość i nadadzą mu pikanterii to między innymi New York Fashion Week, który z dużym przytupem pokazuje nam nadchodzące trendy. O tym niebawem, a teraz przypomnijmy sobie, co było modne jeszcze kilka miesięcy temu.

Artykuł napisany na zlecenie pewnej firmy:

6 gorących letnich trendów

Czas przygotować szafę na jesień ;)

wtorek, 15 lipca 2014

Sztuka jest w modzie?

Każdy z nas zadaje sobie czasami pytanie, czy moda może być nazywana sztuką? Ile osób, tyle poglądów, jednak pewne jest to, że na pewno sztuka może być dla projektantów bardzo dobrą inspiracją. I stąd to porównanie. Na pierwszy ogień prezentuję obraz bardzo specyficzny w swojej wymowie - poważny i przejmujący. 


Jonasz Stern „Dół” - 1964, Z cyklu: „Wyniszczenie”, Collage, pilśń
Jest to obraz niewielkich rozmiarów, abstrakcyjny w swojej wymowie. Już na pierwszy rzut oka możemy zaobserwować przejmującą refleksję nad życiem.




Dzieło przedstawia organiczne szczątki – kości, łuski, nitki i włosy, które symbolizują ilość ofiar zabitych przez niemieckich okupantów w obozie koncentracyjnym. Bezpośrednio nawiązuje do osobistych przeżyć Jonasza Sterna. Poprzez umieszczenie elementów niemalarskich oraz zastosowanie cieniowania kolorów, widzimy odwołanie do traumatycznej sytuacji – przeczekania nocy w dole pełnym ciał i porannej ucieczki. Widzimy również narodzenie, a właściwie odrodzenie człowieka, który stłamszony i sponiewierany, walczy
o swoją wolność i nie poddaje się. Inną interpretacją może być również próba uporania się pamięci więźnia i ofiary, z tragiczną przeszłością i wyparcie tej sytuacji. Poprzez głęboki ciemny kolor oraz przede wszystkim fakturę, Stern pokazuje nam miejsca stracenia, ale również narodzin nowego człowieka.
Biel i czerń to odcienie, która jednocześnie współgrają i kontrastują ze sobą od początku istnienia. Dopełniają się niczym Ying&Yang i zawsze dają początek czegoś nowego. Życia, sztuki, materii, czy też kolekcji. Właśnie poprzez takie nawiązanie i interpretację tworzyłam tablicę inspiracji oraz wybrałam kolekcje, które mogłyby być zainspirowane obrazem. Oczywiście głównie jego kolorystyką i fakturą, ponieważ sama historia i powaga przeżyć artysty nie pozwala interpretować tego obrazu dosłownie.
Dominuje biało czarna kolorystyka, mroczny klimat i surowość formy połączona z kolorystycznym cieniowaniem oraz oryginalną fakturą.

Tablica inspiracji do opisywanego obrazu:



Sylwetki z wybranych kolekcji znanych projektantów.
Inspiracja obrazem Jonasza Sterna „Dół”:


Roberto Cavalli Fall/Winter 2013/2014

VERSACE – HAUTE COUTURE Spring 2014


KENZO – Spring/Summer 2014

Christopher Kane – Spring/Summer 2014


Carolina Herrera – Spring/Summer 2014


Ralph Lauren – Spring.Summer 2014




Proenza Schouler – Spring/Summer 2014

niedziela, 22 czerwca 2014

Od strachu przed jutrem do kobiety z brodą – czyli szybka podroż przez pierwszą dekadę XXI wieku.

Początek XXI wieku to połączenie chaosu z nadmierną ostrożnością, eksponowaniem swoich atutów oraz cieszenia się różnorodnie pojętą wolnością. Strach o koniec świata i eksplozję całej elektroniki po przekroczeniu magicznego millenium to początek, który nadał ton dalszemu rozwojowi techniki, sposobu postrzegania świata oraz mechanizmów rządzących rynkami – w tym światem mody. Jedno jest pewne – ta dekada obfitowała w wiele urozmaiceń i krótkich fanaberii, które na stałe wpisały się do historii mody tego czasu.
 Pierwsza dekada to z pewnością czas jeszcze większej fascynacji gwiazdami muzyki. Britney Spears, Jeniffer Lopez,  Beyonce Knowles, Rihanna, Shakira, Eminem, Jay-Z, 50Cent to tylko niektórzy z lansowanych idoli. Kult gwiazd jest tak silny, że właściwie ciężko stwierdzić, czy współczesne czasy mają swoją ikonę. Dodając do tego modę na zespoły, która pojawiła się kilka lat wcześniej, to wyróżnić możemy między innymi takie perełki jak Spice Girls, Backstreet Boys, czy The Kelly Family. Szał związany z ich występami i muzyką przełożył się na ubrania nastoletnich dziewczynek. Sama pamiętam fascynację pięcioma młodymi kobietami, z których każda stanowiła ucieleśnienie innych wyobrażeń młodych kobiet o sobie w przyszłości – dlatego trafiały do milionów osób na całym świecie. Sportowe buty na koturnach ze zdjęciami spicetek, które pływały w plastikowych bąblach, bluzy, czapki, spodnie z nadrukami… Fankę tego zespołu można było poznać z daleka. Podróż po świecie trendów milenijnych spróbujmy zacząć od prób chronologicznego uszeregowania następujących po sobie faz i przedziwnych fascynacji. 2000 rok z pewnością bardzo dobrze wspomina Maciej Zień, który wtedy będąc jeszcze uczniem Liceum Plastycznego, zadebiutował ze swoją pierwszą kolekcją. Tym samym wywołał poruszenie na rynku polskiej mody i obudził ją z chwilowego letargu. Przełomowym momentem na świecie było z pewnością otwarcie pierwszego sklepu jednej z najbardziej znanych dzisiaj sieciówek – H&M. Powracają słodkie kolory, które wcześniej zostały uznane za kiczowate. Róż i fiolet królują we wszystkich wydaniach. W tych światowych, najbardziej znani projektanci proponują krótkie spódniczki (u Armaniego), głębokie dekolty (Versace), które za pewne możemy przypomnieć sobie poprzez osobę Jeniffer Lopez na nagrodach Grammy – w sukni o nieco tropikalnym princie, z rozcięciem do pępka. Ważną kwestią kilku początkowych lat jest wszechobecny piercing oraz tatuaże. Odnoszę wrażenie, że moda na te detale ma kształt regularnej sinusoidy. Niewiele trendów w równych odstępach czasu potrafi być tak bardzo „on top” lub „passe”. Zdecydowanie wydarzeniem przełomowym było pojawienie się mody w internecie i otwarcie serwisu Style.com. Do dzisiaj jesteśmy wdzięczne twórcy portalu za to, że możemy uczestniczyć w każdym tygodniu mody bez biegania po lotniskach i w dodatku we własnym fotelu. Kolejne kilka lat obfitowały w ubrania, akcesoria i fryzury, które ciężko zapomnieć. Pierwszą z nich są z pewnością gołe brzuchy. Do dzisiaj pamiętam, jak mama w zimie próbowała przemówić mi do rozsądku. Nie pomagały żadne tłumaczenia. Wreszcie zaczęła żartować, że będzie przypinać mi do dolnej części kurtki ciężarki, żeby była dłuższa i nie podnosiła się tak efektownie. Po kilku latach człowiek bardzo zmądrzał, jednak moda wróciła w zadziwiający sposób. Na szczęście w innych fasonach - w trochę odświeżonej i odmienionej formie. Rzesze kobiet naśladowały gwiazdy, które do mniej więcej 2005 roku uwielbiały kontrastowe balejaże. Dzisiaj uznawane jest to za chroniczny brak gustu, ale wtedy było bardzo w cenie. Jeniffer Aniston, Beyonce, Hilary Duff to kilka idolek kobiecych fryzur w tamtych czasach.  Z porażająco niesprzyjających sylwetkom i twarzom akcesoriów początki XXI wieku możemy wyróżnić motocyklowe chusty, których fanką była m.in. Christina Aquilera, klapki na ogromnych koturnach, nadmierna opalenizna (jeśli to w ogóle można zaliczyć do jakiejś kategorii – poza głupotą). Do tego dorzuciłabym jeszcze kaszkiety, wielkie kolczyki koła a’la J.LO, karykaturalne spodnie dzwony oraz dziwnej maści kombinezony. Dwie ostatnie propozycje niedawno powróciły z mocnym przytupem, jednak na całe szczęście w nowoczesnej formie. Podobnie jak dresowe spodnie i bluzy, które dzisiaj czasami również noszone są do butów na obcasie. W połowie pierwszej dekady panowała także moda na przezroczyste topy. O zgrozo nadużywana przez kobiety o raczej nagannych sylwetkach. To samo dotyczy również bardzo niskich biodrówek i wystających spod nich stringów. Ciężko było znaleźć zgrabną dziewczynę, która nosiła tą kombinację… Kolejnym hitem były spódnico-spodnie, które niedawno powróciły na wybiegach zachodnich projektantów. Mam jednak nadzieję, że na ulicę nie wejdą przebojem, bo aż strach się bać o końcowy efekt.
Druga połowa dekady to już znacznie bliższe dzisiejszym czasom inspiracje – co nie oznacza, że w pełni akceptowalne. Kobiety stwierdziły, ze pragną podkreślać figury  i pokazywać je światu, dlatego zafascynowały się tzw. tubami, które opinały ich ciała niczym bandaż elastyczny. Tym samym obserwowałyśmy też powrót bombek, falban i zwierzęcych printów, w każdym kolorze – nie tylko tym naturalnym. W kurtkach wielki powrót skór oraz futerek. Już pod koniec drugiej połowy dekady, pojawiły się modne w dzisiejszych czasach ramoneski, podniesione ramiona i styl militarny. Dzisiaj kobiety zapatrzyły się również na tamte lata i na modne boyfriendki oraz cieniowane materiały. Na nogach panie lubiły nosić tenisówki – oksfordy, koturny oraz japonki i gladiatorki. Nieco wyżej królowały legginsy. Ich rozwój obserwujemy do dzisiaj, a większość kobiet w dalszym ciągu zapomina, że ubranie ich nie zwalnia od pomyślenia o spodniach. Na salony wkroczyły również rajstopy w kropki oraz w serduszka. Ciężko było się zdecydować, do jakiej grupy chcemy przynależeć. Duża różnorodność sprawiła, że rockowe ćwieki niczym styl emo, imprezowe cekiny i słodkie kokardki atakowały nas ze wszystkich stron, a klasę dyktowały bohaterki serialu „Seks w wielkim mieście” i „Plotkara”. Nie zabrakło też hipsterów. Pod koniec dekady obserwujemy znaczny rozwój w dziedzinie polskiej mody. Pojawia się coraz więcej nowych marek i nazwisk projektantów, ruszają programy o modelkach i modzie, które pomagają zrozumieć mechanizmy rządzące tym światem. Przepływ informacji zdecydowanie zwiększają wszystkie czasopisma, portale społecznościowe i serwisy branżowe, które wiodą prym w Internecie. W poprzednich sezonach, tych już nam najbliższych, królowały neony, pastele, bordo, granat, stylizacja w wersji Total look, printy w różnych wersjach, baskinki, przezroczyste spodnie. Później przyszedł czas na cygaretki, nadruki na koszulkach nawiązujące do religijnych motywów, potargane dżinsy, skórzane spodnie i tak do dzisiaj. Z pewnością trzeba jeszcze dorzucić manię na New Balance’y oraz ubieranie swoich Iphonów w modne case'y, którym sama uległam.

O modzie mówimy coraz śmielej, głośniej i coraz częściej. Eksportujemy nasze dobra modowe – m.in. La Mania, Gosia Baczyńska oraz Lilou debiutują na zagranicznych rynkach, z bardzo dobrym skutkiem. Zaczynamy liczyć się w świecie. Po tylu latach do polskiej mody powraca nadzieja, podobno powraca także zapomniany przez wszystkich Arkadius. Mamy kontrowersyjną Lady Gagę, It-Girls, blogerki modowe oraz…. kobietę z brodą. Wszyscy wrzuceni do jednego worka i poddawani tej samej krytyce. Wydaje się, że wszystko już było. A jednak, co chwilę jesteśmy zaskakiwani kolejną osobą, zjawiskiem czy trendem. Nie każdy Gangnam style czy Słowianki to dobre rozwiązanie. Z jednej strony różnorodność wpływa na większość dobrze, ale z drugiej warto zastanowić się, czy podążając za niektórymi maniami, na pewno nie zabrniemy w ślepą ulicę. 

niedziela, 15 czerwca 2014

Weszłam do sklepu - ZARA(z) wracam!


Kontrowersje, zarzut komercjalizacji, pretensje o zamykanie miejsc, które pozytywnie wpływają na kulturę, to tylko kilka kwestii, które dotyczą likwidacji Empiku i otwarcia nowego sklepu marki ZARA. Od kilku dni na Rynku Głównym w Krakowie możemy podziwiać kilkupiętrową zabytkową kamienicę, dosłownie ubraną w najnowszą kolekcję hiszpańskiej sieciówki. Oczywiście można się kłócić o to, czy było to potrzebne, dlaczego tak się stało, ale nie temu ma słuzyć ten post. W największych stolicach europejskich (nie tylko tych stricte związanych z modą jak Paryż, Londyn czy Madryt) możemy wręcz podziwiać wnętrze tego sklepu. Jest urządzone z nieprawdopodobnym wyczuciem i smakiem, co sprawia, że nawet jeśli kolekcja nie przypada nam do gustu, to na pewno jesteśmy pod wrażeniem wystroju oraz ekspozycji.

Szkoda, że tak nie stało się w przypadku krakowskiej filli ZARY. Jej wnętrze nawet w połowie nie spełniło moich oczekiwań. Oczywiście rozumiem, że konstrukcji bydunku nie zmienimy, jednak wyobrażałam sobie znacznie więcej. Cóż... pozostaję w tej kwestii niezaspokojona. 
Dla osób leniwych publikuję zdjęcia z nowootwartego sklepu, a dla ciekawskich porównuję je z nieprawdopodobnym wystrojem ZARY w Rzymie - ten budynek naprawdę robił wrażenie. Polecam!

Zara - Kraków, Rynek Główny

ZARA - Rzym, Via del Corso

czwartek, 5 czerwca 2014

Masowość luksusu miarą sukcesu?

Recenzja książki „Luksus, dlaczego stracił blask”.

Każdy z nas wielokrotnie zastanawia się nad fenomenem marek, ich pozycją na rynku oraz wartością rzeczy materialnych, za które wiele osób jest w stanie zapłacić i poświęcić naprawdę dużo. Nie raz i zapewne nie dwa zastanawialiście się, jak to możliwe, że za torebkę Hermes, czyli sławną Birkin’s Bag można zapłacić 20 tys zł. I w dodatku czekać na nią ponad rok… Co sprawia, że przedmioty stają się luksusowe i wyjątkowe? Historia marki i jej ikony? Jakość wykonania? Niepowtarzalność wzoru? Czy w dobie powszechności w ogóle jeszcze istnieje dla nas coś, czego nie możemy zobaczyć i poznać? Pozycjonowanie marki to trudny, skomplikowany i długotrwały proces. Szybko zorientujemy się, że na nasze decyzje o kupnie wpływa nie tylko reklama, ale również historia, wartości i cała opowieść brandu, zbudowana również na atmosferze kupowania i wyjątkowości wystroju wnętrza sklepu, w którym tą decyzję podejmujemy.

Dziennikarka Dana Thomas wnikliwie i rzetelnie zbadała sprawę elitarności markowych rzeczy i odkryła przed nami prawdziwe kulisy historii i powstania, które wprawią w osłupienie największych niedowiarków. Luksusową podróż, w wymiarze czysto teoretycznym, rozpoczynamy od historii założycieli Louis Vuitton. Poprzez opowieść o magicznym kufrze podróżnym poznajemy tajniki rozwoju jednej z największych firm w branży. Autorka książki zwraca uwagę na demokratyzację mody, poprzez którą wyjątkowość zanika i staje się masowym dobrem. Pokazuje nam sposób, w jaki dawna tradycja i sposób życia, który był wyznacznikiem luksusu, zostaje zastąpiony przez wielkie koncerny i linie produkcyjne.  Kolejne firmy zostają wystawiane na sprzedaż i przechodzą dosłownie „z rąk do rąk”. Tradycje, pozycja i praca dawnych wizjonerów zostają zaprzepaszczone poprzez chęć ciągłego bogacenia się. Dzisiaj nie ma już rodzinnych firm, w których projektanci są niezależni. Nie ma również małych pracowni, w których misternie wykonywano detale sukien, torebek czy butów. Niewiele domów mody zachowało swoją autonomię, a pogoń za drogimi towarami doprowadziła do zdominowania strategii marek przez maksymalizację zysków, globalny dostęp do produktów, rozpoznawalność i zasięg kampanii reklamowej. Ujawnienie tej strony funkcjonowania skłania nas do refleksji, czy w dzisiejszych czasach „drogie” naprawdę oznacza „luksusowe”. Autorka odwiedziła wszystkie kontynenty, dotarła do wielu osób (zarówno frontmanów jak i bohaterów drugiego i trzeciego planu),  dzięki którym opisała interesujące anegdoty poparte liczbami i faktami.  W książce poza bohaterami w postaci butów, torebek, okularów, perfum i zegarków, możemy poczytać o znanych kreatorach – w naszych umysłach zagoszczą między innymi Miuccia Prada, Karl Lagerfeld, Giorgio Armani i biznesmen Bernerd Arnault.

Paradoksalnie, do niedawna biedne społeczeństwa Chin i Indii rozpoczynają ekspansję oraz bogacą się również poprzez wytwarzanie ogromnej ilości podróbek najbardziej znanych marek. To właśnie mieszkańcy tych krajów są też jednymi z najbardziej pożądanych klientów luksusowych firm. Oczywiście pisząc o nich, nie możemy zapomnieć o poważnie zwariowanych na punkcie metek Japończykach, którzy dla konkretnego loga są w stanie zrobić wiele. Zostali zresztą uwiecznieni w projekcie fotografa Kyoichi Tsuzuki, pod nazwą „Happy Victims”. Na zdjęciach zobaczymy mieszkańców Japonii tonących w falach markowych ubrań i dodatków, w swoich mieszkaniach, które metrażem przypominają łodzie podwodne.









Książkę polecam wszystkim – nie tylko osobom związanym z modą i pasjonatom tej branży. Zdecydowanie przyda się każdemu, kto lubi poznawać mechanizmy rządzące rynkami, procesy związane z fuzjami, licencjonowaniem oraz zwiększaniem obrotów firm. Oczywiście należy potraktować ją z lekkim dystansem i trzeźwym osądem sytuacji. Całość została napisana w 2006 roku, kiedy to o globalnym kryzysie nie było jeszcze mowy. Dlatego odniesienie do współczesności musimy, a właściwie powinniśmy, zrobić sami. Na pewno trzeba zastanowić się nad sensem dzisiejszego luksusu. I może jeszcze nad japońskim przysłowiem  - „Ten jest biedny, kto nie czuje zadowolenia”. Wcale nie musimy czuć go tylko i wyłącznie dzięki materialnym rozkoszom. Czy to naprawdę jest takie trudne? Luksus wciąga, ale nie dajmy się zwariować.



poniedziałek, 2 czerwca 2014

Dzieci i moda głosu nie mają... czy na pewno?

Dwa kucyki, sandały, kolorowe, grube rajstopy, spódnica w kratkę z falbankami, bluzka w duże grochy – to kilka koszmarów, które wszyscy pamiętają z dzieciństwa. O ile kiedyś, fakt ubierania dziecka „w to, co akurat było dostępne”, uważaliśmy za normalne, tak dzisiaj, kiedy mamy dostęp do praktycznie wszystkiego, jest to już naprawdę passe. Ciągle zastanawia mnie fakt, że współcześnie niektórzy rodzice wyznają niczym mantrę stwierdzenie, że „szczęśliwe dziecko to brudne dziecko”. Zupełnie nie zdając sobie sprawy, że krzywdzą przy tym nie tylko pociechę, ale także i siebie. I nie chodzi tutaj o to, by dziecko przebierać, czy sprawiać, żeby wyglądało na dużo starsze niż jest. Rodzice nie rozumieją, że rozwijając wyobraźnię dziecka (nawet w tak błahej dla niektórych dziedzinie jak moda), sprawiają, że w przyszłości będzie się lepiej czuło i umiało zachować w pewnych sytuacjach. Na pewno lepiej niż jego rówieśnicy, którzy nigdy nie przywiązywali do tego większej uwagi. Najlepszym przykładem ilustrującym to stwierdzenie, powinna być osoba Mayhem i jej mamy, które od kilku lat tworzą sukienki i stroje na wzór wielkich gwiazd z czerwonego dywanu. Efekty swojej pracy codziennie prezentują na Instagramie (pod nazwą 2sisters_angie), a trzeba przyznać, że mogłyby stworzyć już prawdziwą, dużą kolekcję. Jest tylko jeden problem techniczny – wszystkie stylizacje wykonywane są z papieru. To udowadnia, w jaki sposób zabawa modą może sprawiać dziecku radość i rozwijać jego zmysły.






Nie od dzisiaj również wiadomo, że pierwsze wrażenie, jakie wywieramy na odbiorcach ma kluczowe znaczenie, a wygląd dziecka jest niejako wizytówką rodzica. Dlatego – jeśli potrafimy ubrać siebie, dlaczego nie umiemy zadbać o wygląd naszych dzieci? Ładne ubrania wcale nie muszą być drogie – podobnie jak te dla dorosłych. Możemy kupić je w sieciówkach, komisach czy second handach. Na zachodzie istnieje nieco większa kultura dbania o wygląd dzieci. Znane marki jak Dolce&Gabbana, czy Stella McCartney projektują miniaturki zestawów dla dorosłych. Na szczęście w Polsce również widać przebłyski inspirowania najmłodszych oraz tworzenia dla nich stylowych, wygodnych i fajnych ubrań. Jedną z takich marek jest Czesiociuch, założony przez znanego artystę pod pseudonimem Czesław Śpiewa. Prezentowane stylizacje to połączenie sportowego stylu z luzem i wygodą.

Czesiociuch

Nowoczesną polską firmą dedykowaną dzieciom jest również Hultaj Polski oraz Kids on the moon. Obydwie proponują najlepsze gatunkowo materiały w połączeniu z innowacyjnymi fasonami i zabawnymi połączeniami.
             

Hultaj Polski                                            Kids on the moon

Mimo tego, że są to nasze rodzime produkty i projektanci, na naszym podwórku wcale nie jest tak dobrze. Po krótkim spacerze i przyjrzeniu się rodzicom, a przede wszystkim ich dzieciom, niestety można odnieść wrażenie, że nie wszyscy obserwują nowości i wcale nie starają się dać dzieciom radości z tak prostej czynności, jaką jest ubieranie. Zazwyczaj dzieci mogą występować w kategorii młodych ofiar gustu swoich mam, które mają na sobie wszystko albo to, co akurat było w miarę czyste.

Niewielu rodziców wie, że ubranie dzieci w fajnym wygodnym stylu – podobnym do siebie, sprawi, że cała rodzina będzie czuła się razem milej, a dziecko będzie czuło się pewniej we własnej skórze. To zaowocuje w przyszłości.




Na koniec, drodzy rodzice – obecni i Ci przyszli. Nie popieram robienia z dzieci blogerów na siłę ani wpajania im od najmłodszych lat przywiązywania uwagi tylko i wyłącznie do stroju, bo w końcu nie tylko „szata zdobi człowieka”.  Pamiętajmy jednak, że nasza miłość wyraża się we wszystkich gestach w stosunku do drugiej osoby – również w dbaniu, rozwijaniu, inspirowaniu, pobudzaniu wyobraźni i kształtowaniu gustu oraz smaku.

sobota, 31 maja 2014

Mistrz Yves Saint Laurent, jednak nie taki "święty"

Od wczoraj w polskich kinach możemy oglądać film o jednym z najbardziej znanych kreatorów - Yves Saint Laurent. Przez miłosną opowieść poznajemy życie i twórczość jednego z najbardziej znanych artystów, oczami jego partnera - życiowego i zarazem biznesowego. Główną rolę zagrał Pierre Niney, który z wyjątkową lekkością i precyzją wciela się w charakterystyczną pozę projektanta i nadaje mu wyraźnej i wymownej barwy. W filmie poza przełomowymi wątkami z biografii bohatera świata mody, zobaczymy również niezwykłe kreacje, które do tej pory oglądaliśmy tylko na archiwalnych zdjęciach.
Przełomowe kolekcje - sukienki inspirowane obrazem Mondriana, kobiety w smokingach, innowacyjne pokazy mody to tylko niektóre z momentów, które najbardziej zapamiętujemy, wychodząc z kina.
Polecam każdemu kinomaniakowi, lubiącemu poznawanie osobistości i ich życiowych perypetii !


sobota, 17 maja 2014

Triumfatorka Festiwalu w Cannes

Jesteśmy pod absolutnym wrażeniem Blake Lively i jej stylizacji na Filmowym Festiwalu w Cannes. Nowa ambasadorka marki L'oreal jest perfekcyjna w każdym calu i skradła show niejednej gwieździe. Jej kreacje pochodzą od Giambattista Valli, Gucci Premiere i Chanel. Są niepowtarzalne a sama aktorka wygląda w nich niezwykle kobieco, modnie i z klasą.





Oprócz zachwycających stylizacji aktorki, nad którymi rozpływają się wszystkie media, czeka na wszystkich wiele atrakcji i niespodzianek. Poniżej prezentujemy jedną z nich. Dom mode Elie Saab przygotował z okazji festiwalu specjalny projekt, w którym zamienia się w dociekliwego reportera mody.#TheLightOfCannes to akcja promująca obecność marki na czerwonym dywanie. 

Każda z nas marzy o tym, by kiedyś wyglać tak oszałamiająco jak celebrytki w sukniach Elie Saab. Każda z nas chciałaby również trafić do ekskluzywnego showroomu tej marki w Cannes - projektant zaprasza do niego gwiazdy w celu przymierzenia sukien i wypróbowania nowego zapachu L'Eau Couture. Wywiady z nimi oraz newsy możemy zobaczyć w internecie na specjalnej stronie oraz w mediach społecznościowych pod nazwą #TheLightOfCannes.


Na zakończenie polecamy znakomitą inforgrafikę przygotowaną przez Studio Mediarun Digital. To prawdziwa historia mody, która rozgrywała się na czerwonym dywanie.






środa, 7 maja 2014

Dolce & Gabbana w krainie czarów

Za górami, za lasami żyły księżniczki w bajkowej scenerii, ubrane w piękne zdobione suknie, kolczugi i płaszcze… Tak mógłby brzmieć początek baśni napisanej przez Domenico Dolce i Steffano Gabbana. Akcja rysuje się w ich najnowszym pokazie na jesień i zimę 2014/2015, w którym wszystkie stylizacje poznajemy poprzez kolorowy świat wyobraźni i inspiracji atmosferą średniowiecza.

Niezwykły nastrój buduje niezwykła muzyka Piotra Czajkowskiego oraz teatralna scenografia. Znane tematy muzyczne oraz utwory Swan Lake – Spanish Dance i Dance of The Sugarplum Fairy nadają przedstawieniu unikalności a zarazem tajemniczości.  Gra świateł oraz zmiany tempa utworów podsycają klimat pokazu, wyróżniając konkretne ubiory. Wybieg zamienił się w prawdziwy las Sherwood, z którego wyłaniały się księżniczki w bogato zdobionych strojach z ornamentami. Wszystko przywołuje na myśl dzieciństwo i bajki, z których uczyliśmy się symboliki lisa, żaby, sowy i klucza. Ten ostatni motyw z pewnością sprawi, że kolekcja otworzy niejedno serce fanki modowego duetu i zagości w nim na stałe. Projektanci znani są z inspiracji włoskimi tradycjami – tym razem sięgają nieco głębiej w historię i prezentują luksusowe wersje kolczug, zdobione ciżemki i rycerskie buty. Wszystko to jednak z charakterystyczną dla nich delikatnością
i podkreśleniem kobiecości, między innymi poprzez charakterystyczne, koronkowe sukienki.

Klasyka i elegancja zostały podkreślone poprzez chłodniejszą kolorystykę – ciemną zieleń, złoto, czerwień wina, grafit oraz czerń i dopełnione materiałami – aksamitem, welurem, futrem, gipiurą i cekinami w bogatych zdobieniach. Wśród stylizacji dominuję linia „A”, której fanką nie była Alicja z Krainy Czarów, jednak pokuszę się o stwierdzenie, że odnalazłaby się jako bohaterka tego pokazu. Spójność propozycji podkreślały również dodatki, dopracowane w najdrobniejszych szczegółach i również nawiązujące do symboliki bajek, czyli piękne pozytywki, kuferki i pudełeczka. Modelki w większości miały bardzo delikatny makijaż, a włosy zostały upięte w delikatne koczki, nawiązujące do czasów prezentowanych przez projektantów.


Na szczególną uwagę zasługuje również choreografia pokazu. Modelki chodzą po wybiegu w schemacie szachownicy, co jest szczególnym podkreśleniem bajowo-rycerskiego świata. W tej prawdziwej uczcie dla oka wzięły udział trzy polskie modelki - Joanna Tatarka, Ola Rudnicka i Kasia Struss, która z ogromnym wdziękiem zamknęła pokaz. Ostatnie wyjście to charakterystyczna już dla włoskiego duetu parada kobiecości i przepychu. Z pewnością w nadchodzącym sezonie zobaczymy mnóstwo kopii motywów z pokazu, a będą to lisy, klucze, żaby. Pamiętajmy tylko, że nie każda żaba pocałowana przez nas zamieni się w prawdziwego księcia…

DOLCE & GABBANA F/W 2014/2015 - Zobacz pokaz!


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Tańcowała igła z nitką... czyli rzecz o baletowym stroju.

Dzisiaj zaglądamy za kulisy całkiem dosłownie. W filmie dokumentalnym Brenta Rowlanda poznajemy wielkiego, cenionego i znanego kostiumografa - Davida Heuvela. 
Razem z nim zobaczymy, jak powstaje baletowy kostium i w jaki sposób mistrz nadaje mu życie. Dzięki krótkiemu obrazowi możemy poznać historię tworzenia kostiumu dla solistki z baletu Strawińskiego "Ognisty Ptak". 

To naprawdę fascynująca wędrówka po świecie magicznego projektowania - od pierwszych szkiców do prezycyjnego zakończenia. "Strój musi ruszać się razem z artystą... oddychać z nim.."
Film jest rzeczowy, krótki i nie ma w nim miejsca na zbytnie rozwodzenie się nad procesem. Widzimy szkicowanie, farbowanie, podcinanie, szycie, każdy ruch, który pozwoli baletnicy wcielić się w swoją rolę.

Po bliższym przyjrzeniu docenicie kunszt artysty i jego koronkową (a może tiulową) robotę! Chapeu bas!


Baletowy ptak - ZOBACZ



niedziela, 13 kwietnia 2014

Show(room) polskich marek na Śląsku!

12 kwietnia w Szybie Wilsona w Katowicach odbyły się targi SWAG SHOW Silesia. Wydarzenie zaliczam do bardzo udanych. Świetnie zorganizowane, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Kolekcje damskie, męskie, dziecięce, do domu, biżuteria, rowery i inne akcesoria - prawdziwy raj dla każdego, kto lubi oryginalność i kreatywność codziennego stylu życia. Fantastycznie jest nosić ubrania od polskich twórców. Co więcej te zaprezentowane na Swag Show Silesia były uszyte z bardzo dobrych jakościowo tkanin, w niesamowitych fasonach, wzorach i kolorach.

Na szczególne uznanie zasługują następujące marki:

HoboBags -> fantastyczne torebki - zobacz!  Prawdziwe cuda w pięknych pastelowych kolorach, tworzone z pasją przez projaktantkę z Krakowa. Jedno jest pewne - nigdzie nie znajdziesz tak oryginalnej i nietuzinkowej torebki!
Mr. Gugu & Miss Go -> niezwykłe bluzy - zobacz!  Dla wszystkich, którzy lubią być kolorowi i wyrażać siebie poprzez nadruki i printy na ubraniach.
Hultaj Polski -> super nowoczesna moda dla dzieci - zobacz!  To propozycje stworzone dla rodziców, którzy chcą, aby ich dzieci wyglądały troszkę ekstrawagancko, ale z ogromną klasą i poczuciem humoru.
Synthetic -> autorska odzież dla wymagających - zobacz! w 100% naturalne propozycje dla ceniących jakość, wygodę oraz nowoczesny luz. Polecamy!









Polskiemu rynkowi odzieżowemu i osobom z pasją do mody życzymy więcej takich wydarzeń, które w jednym miejscu łączą tyle kreatywności, pomysłowości i oryginalności. Poza ucztą dla oka, można jeszcze nacieszyć podniebienie dobrym jedzeniem i herbatką lub piwem.
Jesienią kolejna edycja - z niecierpliwością czekamy i już zaczynamy oszczędzać, aby móc kupić wszystkie nietuzinkowe perełki, jakie uda nam się znaleźć !

wtorek, 8 kwietnia 2014

Fashion by Warsaw

Po krakowskich wydarzeniach związanych z tygodniem mody, postanowiłam wybrac się do Warszawy, aby zobaczyc, jak taki modowy event zostanie zorganizowany w stolicy. W stolicy na razie niestety administracyjnej, bo do prawdziwych  - tych światowych, związanych z modą, jest nam jeszcze bardzo daleko. Miałam przyjemność uczestniczyć we wszystkich sobotnich pokazach - zarówno mniej znanych marek, jak i tych wyczekiwanych jak Krystof by Krzysztof Stróżyna i Monika Błażusiak. 
Oprócz pokazów, w hali Expo XXI odbyły się rówież targi, na których zaprezentowało się kilka bardzo ciekawych polskich marek odzieżowych. Na szczególną uwagę zasługują projekty marki Reinkreacja - świetne fasony w połączeniu z wysokiej jakości gatunkiem materiałów. Sprawdziłam - polecam !

Modowy line-up

Pierwszy pokaz, jaki miałam okazję zobaczyć to najnowsza kolekcja marki Promod. Francuska firma nie należy do moich ulubionych. Ciężko mi jasno specyzować, dla kogo jest przeznaczona. Co więcej, mam nawet problem z określeniem, jaki portret kobiety powinien wyłonić się z moich przemyśleń na widok ubrań projektantów Promod. Dominowały kolory i sportowe spodnie. Kolekcja nie wyróżniała się niczym szczególnym i nie wywarła na widzach ogromnego wrażenia. 

zdjęcie pochodzi z profilu Warsaw Fashion Weekend na portalu Facebook.com

Następna w kolejce, marka Mery Faithfull pozytywnie zaskoczyła! Streetowe ubrania dla kobiet zostały bardzo dobrze zaprezentowane, zarówno poprzez formę, sposób, choreografię jak i muzyk dobraną do pokazu. Kolekcja jak najbardziej wpisuje się w obecne trendy dla młodych kobiet - miała oryginalne nadruki, kolory, formy - czysta zabawa modą dla odważnych i zbuntowanych fanek luzu i wyróżniania się z tłumu.

                                                                     Mery Faithfull on Warsaw Fashion Weekend

Agi Jensen zaprojekowała kolekcję, która miała być wielofunkcyjna... Podobno drugą pasją projektantki tuż po modzie jest joga... Szczerze mówiąc, przedstawione sylwetki nie zachwyciły. Niektóre dzianinowe czarne i szare sukienki były warte uwagi, szczególnie dzięki ładnej formie i sposobie, w jaki układały się i poruszały razem z modelką. Znana z zamiłowania do pokazywania pośladków - Patrycja Wojnarowska, na pewno znalazłaby sukienkę odpowiednią dla siebie: 


                                                       Agi Jensen on Warsaw Fashion Weekend

Unisono - włoska marka, której projektanci pokazali kontrolowaną nonszalancję wpisującą się w tegoroczne trendy. Dresowe spodnie zestawione ze szpilkami, bluzy z kapturem zamiast marynarek, leginsy, kolory i najnowsze fsony butów były poprawne, ale nie zaskoczyły. W pokazie pojawiła się równiez finalistka programu top model - Anna Piszczałka.


                                                                     UNISONO on Warsaw Fashion Weekend

Punkt kulminacyjny

O godzinie 19.00 zebrani mogli zobaczyć pokaz duńskiej projektantki - Vibe Johansson. Stylistyka utrzymana głównie w kontrastach - czerni i bieli oraz ciekawe, pudełkowe, pikowane i oversize'owe formy zdecydowanie wyróżniały się spośród pozostałych propozycji projektantów. Minimalizm i awangardowe drapowania uznaję za bardzo udane i z przyjemnością sama bym je nosiła. Oryginalności dopełniały stylizacje modelek - fryzury oraz akcesoria. 




Vibe Johansson on Warsaw Fashion Weekend

Propozycja polskiej projektanki Moniki Błażusiak to TIC-TAC-TOE, czyli połączenie liń pionowych z poziomymi, kropek z krzyżykami oraz naturalnych tkanin z nowoczesnymi. Hitem jest modny płaszcz o fasonie szlafroka oraz spódnice inspirowane latami 50tymi.



 
Monika Błażusiak on Warsaw Fashion Weekend

Wielki finał sobotniego dnia to pokaz Krystof by Krzysztof Stróżyna. To właśnie o tym projektancie mawia się że jest jednym z najlepszych polskich towarów eksportowych. Jego ubrania pokochały już Rita Ora, Katy Perry, czy Cheryl Cole. Tegoroczna propozycja projektanta to geometryczny minimalizm, wyrazisty w formie. W niektórych sylwetkach odnajdziemy motyw ust, którym inspirował się twórca kolekcji.

Krzystof Stróżyna on Warsaw Fashion Weekend
Zdecydowanie pokaz Stróżyny był wspaniałym zamknięciem drugiego dnia Warsaw Fashion Weekend. Mimo kilku wpadek organizacyjnych, z niecierpliwością czekam na kolejną edycję w październiku.

Nieoficjalną relację również z niedzielych pokazów można oglądnąć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=TBi13aiLrd8