środa, 3 grudnia 2014

Power jest w każdej z nas!

W londyńskim Design Museum do 26 kwietnia można zobaczyć wystawę „Women Fashion Power”. Zazwyczaj takie ekspozycje kojarzą nam się głównie z kolekcjami znanych projektantów, czy pokazem historii mody. W tym przypadku jest inaczej, bo autorzy wystawy chcieli udowodnić że indywidualny styl to dobra droga do osiągnięcia zamierzonych życiowych celów. Świadomy wybór ubioru  i odpowiednio podkreślona osobowość - mogą stać się przepustką do osiągnięcia sukcesu rozumianego w różnych dziedzinach.

Na wystawie zobaczymy sylwetki takich Pań jak królowa Elżbieta I, Coco Chanel, Margaret Thatcher, czy Joanna D’Arc. Do wciągającej podróży w świat wartości i mody zaprasza również Zaha Hadid, znana architektka, która zaprojektowała całość wystawy. 

Ostatnio na wielu portalach internetowych pojawiły się bilety do Londynu w bardzo atrakcyjnych cenach – może warto wybrać się na jednodniową wycieczkę i sprawdzić ten kobiecy Power?

Film o wystawie - zobacz!




poniedziałek, 1 grudnia 2014

Fotograficzna pamięć Hedi Slimane

W Paryżu można zobaczyć wystawę dyrektora kreatywnego domu mody Saint laurent. Określany często jako człowiek renesansu, jest też nieco kontrowersyjną postacią świata mody. Na pewno za sprawą kilku odważnych decyzji, jakie wprowadził po objęciu dziedzictwa modowego znanego projektanta – Yves Saint Lauren. To między innymi dzięki jego wizji, na wybiegu marki obserwujemy nieco mroczne inspiracje i trochę stylu lat 60-tych. Hedi Slimane jest też znanym i cenionym fotografem. W siedzibie paryskiej fundacji Pierra Berge można oglądać retrospektywę fotograficzną projektanta z ostatnich 15stu lat - zdjęcia, na których uwiecznił gwiazdy muzyki rockowej. Wystawie towarzyszy również oryginalna instalacja video, a wszystko można oglądać do 11 stycznia. 

Jeśli ktoś wybiera się do Paryża - nie może tego przegapić!




sobota, 8 listopada 2014

Dior i ja...

„Projektowanie jest przede wszystkim małżeństwem formy i materiału. Jak wiadomo istnieje wiele fantastycznych małżeństw, jednak są również małżeństwa nieszczęśliwe.”


W najnowszej autobiografii, Christian Dior odkrywa przed nami wszystkie karty. No, może prawie wszystkie. Jeśli ktoś szuka plotek, bardzo prywatnych historii i romansów to będzie rozczarowany. W książce poznajemy życie -  głównie twórczość i pasje znakomitego projektanta. Wszystko z niebywałą klasą, smakiem i dystansem. Poznamy między innymi  kulisy pracy nad kolekcjami, modę na new look oraz szczegóły stworzenia nowych sylwetek kobiecych. Mawiał, że sukienki są całym jego życiem, a dobrze skrojona to taka, która wymaga jak najmniej krojenia. Christiana Diora poznajemy również jako artystę, którego inspiracją była architektura, a każde tworzenie stroju , czy dobieranie materiału kosztowało go bardzo dużo nerwów. Pomyśleć tylko, że karierę przepowiedziała mu wróżka, a wszystko mogło się inaczej potoczyć – jak? Przekonacie się w autobiografii. Polecamy !




wtorek, 21 października 2014

Tribute to Oscar...

Piękne kolory, bogactwo detali, misterna precyzja i niezwykła elegancja – o sukniach tego projektanta marzyły kobiety na całym świecie. Oscar de la Renta pochodził z Dominikany. W młodości studiował i projektował w Hiszpanii i Francji. Krawiectwa uczył się po okiem najlepszych – u Christobala Balenciagi a później w domy mody Lanvin czy Balmain. Był pierwszym Amerykaninem, któremu zaproponowano pracę we francuskim domu mody. W latach 60. przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i założył swój własny dom mody. Od tej pory stał się artystą uwielbianym przez największe sławy. Doskonale rozumiał potrzeby i upodobania kobiet, dlatego współpracował z pierwszymi damami -  Jacqueline Kennedy,  Nancy Reagan, Hillary Clinton czy Laurą Bush. Jego suknie królowały również na czerwonych dywanach Hollywood – nosiły je między innymi Sarah Jessica Parker, Amy Adams czy Nicole Kidman. Działalność Oskara de la Renty została wyjątkowo uhonorowana w zeszłym roku, gdy otrzymał honorową nagrodę  Council of Fashion Designers of America za specjalne zasługi w świecie mody. Przegląd niezwykłej twórczości mogliśmy niedawno oglądać w Bibliotece Prezydenckiej i Muzeum George’a W. Busha w Dallas. Na wystawie („Oscar de la Renta: Five Decades of Style”) prezentowano ponad sześćdziesiąt ikonicznych projektów, jakie nosiły najbardziej wpływowe kobiety na świecie. Pokazano również najbardziej znane fasony, czy motywy i hafty, jakie  zdobiły suknie projektanta.  Poza miłością do mody, był tez mecenasem sztuki i dużo czasu poświęcał działalności charytatywnej. Dom mody Oscara de la Renty, prócz swojej głównej linii, proponuje również ubrania dla dzieci i kolekcje sukien ślubnych.  Ostatnim głośnym sukcesem projektanta jest suknia ślubna, jaką zaprojektował dla Amal Alamuddin, gdy wychodziła za mąż za aktora George'a Clooneya. Replika sukni, oczywiście po drobnych zmianach będzie dostępna w jesiennej kolekcji domu mody Oskara de la Renty. 


środa, 10 września 2014

Żegnaj lato na rok...

Niestety lato pomału się kończy... Jedyne przyjemne fakty, które lekko osłodzą naszą rzeczywistość i nadadzą mu pikanterii to między innymi New York Fashion Week, który z dużym przytupem pokazuje nam nadchodzące trendy. O tym niebawem, a teraz przypomnijmy sobie, co było modne jeszcze kilka miesięcy temu.

Artykuł napisany na zlecenie pewnej firmy:

6 gorących letnich trendów

Czas przygotować szafę na jesień ;)

wtorek, 15 lipca 2014

Sztuka jest w modzie?

Każdy z nas zadaje sobie czasami pytanie, czy moda może być nazywana sztuką? Ile osób, tyle poglądów, jednak pewne jest to, że na pewno sztuka może być dla projektantów bardzo dobrą inspiracją. I stąd to porównanie. Na pierwszy ogień prezentuję obraz bardzo specyficzny w swojej wymowie - poważny i przejmujący. 


Jonasz Stern „Dół” - 1964, Z cyklu: „Wyniszczenie”, Collage, pilśń
Jest to obraz niewielkich rozmiarów, abstrakcyjny w swojej wymowie. Już na pierwszy rzut oka możemy zaobserwować przejmującą refleksję nad życiem.




Dzieło przedstawia organiczne szczątki – kości, łuski, nitki i włosy, które symbolizują ilość ofiar zabitych przez niemieckich okupantów w obozie koncentracyjnym. Bezpośrednio nawiązuje do osobistych przeżyć Jonasza Sterna. Poprzez umieszczenie elementów niemalarskich oraz zastosowanie cieniowania kolorów, widzimy odwołanie do traumatycznej sytuacji – przeczekania nocy w dole pełnym ciał i porannej ucieczki. Widzimy również narodzenie, a właściwie odrodzenie człowieka, który stłamszony i sponiewierany, walczy
o swoją wolność i nie poddaje się. Inną interpretacją może być również próba uporania się pamięci więźnia i ofiary, z tragiczną przeszłością i wyparcie tej sytuacji. Poprzez głęboki ciemny kolor oraz przede wszystkim fakturę, Stern pokazuje nam miejsca stracenia, ale również narodzin nowego człowieka.
Biel i czerń to odcienie, która jednocześnie współgrają i kontrastują ze sobą od początku istnienia. Dopełniają się niczym Ying&Yang i zawsze dają początek czegoś nowego. Życia, sztuki, materii, czy też kolekcji. Właśnie poprzez takie nawiązanie i interpretację tworzyłam tablicę inspiracji oraz wybrałam kolekcje, które mogłyby być zainspirowane obrazem. Oczywiście głównie jego kolorystyką i fakturą, ponieważ sama historia i powaga przeżyć artysty nie pozwala interpretować tego obrazu dosłownie.
Dominuje biało czarna kolorystyka, mroczny klimat i surowość formy połączona z kolorystycznym cieniowaniem oraz oryginalną fakturą.

Tablica inspiracji do opisywanego obrazu:



Sylwetki z wybranych kolekcji znanych projektantów.
Inspiracja obrazem Jonasza Sterna „Dół”:


Roberto Cavalli Fall/Winter 2013/2014

VERSACE – HAUTE COUTURE Spring 2014


KENZO – Spring/Summer 2014

Christopher Kane – Spring/Summer 2014


Carolina Herrera – Spring/Summer 2014


Ralph Lauren – Spring.Summer 2014




Proenza Schouler – Spring/Summer 2014

niedziela, 22 czerwca 2014

Od strachu przed jutrem do kobiety z brodą – czyli szybka podroż przez pierwszą dekadę XXI wieku.

Początek XXI wieku to połączenie chaosu z nadmierną ostrożnością, eksponowaniem swoich atutów oraz cieszenia się różnorodnie pojętą wolnością. Strach o koniec świata i eksplozję całej elektroniki po przekroczeniu magicznego millenium to początek, który nadał ton dalszemu rozwojowi techniki, sposobu postrzegania świata oraz mechanizmów rządzących rynkami – w tym światem mody. Jedno jest pewne – ta dekada obfitowała w wiele urozmaiceń i krótkich fanaberii, które na stałe wpisały się do historii mody tego czasu.
 Pierwsza dekada to z pewnością czas jeszcze większej fascynacji gwiazdami muzyki. Britney Spears, Jeniffer Lopez,  Beyonce Knowles, Rihanna, Shakira, Eminem, Jay-Z, 50Cent to tylko niektórzy z lansowanych idoli. Kult gwiazd jest tak silny, że właściwie ciężko stwierdzić, czy współczesne czasy mają swoją ikonę. Dodając do tego modę na zespoły, która pojawiła się kilka lat wcześniej, to wyróżnić możemy między innymi takie perełki jak Spice Girls, Backstreet Boys, czy The Kelly Family. Szał związany z ich występami i muzyką przełożył się na ubrania nastoletnich dziewczynek. Sama pamiętam fascynację pięcioma młodymi kobietami, z których każda stanowiła ucieleśnienie innych wyobrażeń młodych kobiet o sobie w przyszłości – dlatego trafiały do milionów osób na całym świecie. Sportowe buty na koturnach ze zdjęciami spicetek, które pływały w plastikowych bąblach, bluzy, czapki, spodnie z nadrukami… Fankę tego zespołu można było poznać z daleka. Podróż po świecie trendów milenijnych spróbujmy zacząć od prób chronologicznego uszeregowania następujących po sobie faz i przedziwnych fascynacji. 2000 rok z pewnością bardzo dobrze wspomina Maciej Zień, który wtedy będąc jeszcze uczniem Liceum Plastycznego, zadebiutował ze swoją pierwszą kolekcją. Tym samym wywołał poruszenie na rynku polskiej mody i obudził ją z chwilowego letargu. Przełomowym momentem na świecie było z pewnością otwarcie pierwszego sklepu jednej z najbardziej znanych dzisiaj sieciówek – H&M. Powracają słodkie kolory, które wcześniej zostały uznane za kiczowate. Róż i fiolet królują we wszystkich wydaniach. W tych światowych, najbardziej znani projektanci proponują krótkie spódniczki (u Armaniego), głębokie dekolty (Versace), które za pewne możemy przypomnieć sobie poprzez osobę Jeniffer Lopez na nagrodach Grammy – w sukni o nieco tropikalnym princie, z rozcięciem do pępka. Ważną kwestią kilku początkowych lat jest wszechobecny piercing oraz tatuaże. Odnoszę wrażenie, że moda na te detale ma kształt regularnej sinusoidy. Niewiele trendów w równych odstępach czasu potrafi być tak bardzo „on top” lub „passe”. Zdecydowanie wydarzeniem przełomowym było pojawienie się mody w internecie i otwarcie serwisu Style.com. Do dzisiaj jesteśmy wdzięczne twórcy portalu za to, że możemy uczestniczyć w każdym tygodniu mody bez biegania po lotniskach i w dodatku we własnym fotelu. Kolejne kilka lat obfitowały w ubrania, akcesoria i fryzury, które ciężko zapomnieć. Pierwszą z nich są z pewnością gołe brzuchy. Do dzisiaj pamiętam, jak mama w zimie próbowała przemówić mi do rozsądku. Nie pomagały żadne tłumaczenia. Wreszcie zaczęła żartować, że będzie przypinać mi do dolnej części kurtki ciężarki, żeby była dłuższa i nie podnosiła się tak efektownie. Po kilku latach człowiek bardzo zmądrzał, jednak moda wróciła w zadziwiający sposób. Na szczęście w innych fasonach - w trochę odświeżonej i odmienionej formie. Rzesze kobiet naśladowały gwiazdy, które do mniej więcej 2005 roku uwielbiały kontrastowe balejaże. Dzisiaj uznawane jest to za chroniczny brak gustu, ale wtedy było bardzo w cenie. Jeniffer Aniston, Beyonce, Hilary Duff to kilka idolek kobiecych fryzur w tamtych czasach.  Z porażająco niesprzyjających sylwetkom i twarzom akcesoriów początki XXI wieku możemy wyróżnić motocyklowe chusty, których fanką była m.in. Christina Aquilera, klapki na ogromnych koturnach, nadmierna opalenizna (jeśli to w ogóle można zaliczyć do jakiejś kategorii – poza głupotą). Do tego dorzuciłabym jeszcze kaszkiety, wielkie kolczyki koła a’la J.LO, karykaturalne spodnie dzwony oraz dziwnej maści kombinezony. Dwie ostatnie propozycje niedawno powróciły z mocnym przytupem, jednak na całe szczęście w nowoczesnej formie. Podobnie jak dresowe spodnie i bluzy, które dzisiaj czasami również noszone są do butów na obcasie. W połowie pierwszej dekady panowała także moda na przezroczyste topy. O zgrozo nadużywana przez kobiety o raczej nagannych sylwetkach. To samo dotyczy również bardzo niskich biodrówek i wystających spod nich stringów. Ciężko było znaleźć zgrabną dziewczynę, która nosiła tą kombinację… Kolejnym hitem były spódnico-spodnie, które niedawno powróciły na wybiegach zachodnich projektantów. Mam jednak nadzieję, że na ulicę nie wejdą przebojem, bo aż strach się bać o końcowy efekt.
Druga połowa dekady to już znacznie bliższe dzisiejszym czasom inspiracje – co nie oznacza, że w pełni akceptowalne. Kobiety stwierdziły, ze pragną podkreślać figury  i pokazywać je światu, dlatego zafascynowały się tzw. tubami, które opinały ich ciała niczym bandaż elastyczny. Tym samym obserwowałyśmy też powrót bombek, falban i zwierzęcych printów, w każdym kolorze – nie tylko tym naturalnym. W kurtkach wielki powrót skór oraz futerek. Już pod koniec drugiej połowy dekady, pojawiły się modne w dzisiejszych czasach ramoneski, podniesione ramiona i styl militarny. Dzisiaj kobiety zapatrzyły się również na tamte lata i na modne boyfriendki oraz cieniowane materiały. Na nogach panie lubiły nosić tenisówki – oksfordy, koturny oraz japonki i gladiatorki. Nieco wyżej królowały legginsy. Ich rozwój obserwujemy do dzisiaj, a większość kobiet w dalszym ciągu zapomina, że ubranie ich nie zwalnia od pomyślenia o spodniach. Na salony wkroczyły również rajstopy w kropki oraz w serduszka. Ciężko było się zdecydować, do jakiej grupy chcemy przynależeć. Duża różnorodność sprawiła, że rockowe ćwieki niczym styl emo, imprezowe cekiny i słodkie kokardki atakowały nas ze wszystkich stron, a klasę dyktowały bohaterki serialu „Seks w wielkim mieście” i „Plotkara”. Nie zabrakło też hipsterów. Pod koniec dekady obserwujemy znaczny rozwój w dziedzinie polskiej mody. Pojawia się coraz więcej nowych marek i nazwisk projektantów, ruszają programy o modelkach i modzie, które pomagają zrozumieć mechanizmy rządzące tym światem. Przepływ informacji zdecydowanie zwiększają wszystkie czasopisma, portale społecznościowe i serwisy branżowe, które wiodą prym w Internecie. W poprzednich sezonach, tych już nam najbliższych, królowały neony, pastele, bordo, granat, stylizacja w wersji Total look, printy w różnych wersjach, baskinki, przezroczyste spodnie. Później przyszedł czas na cygaretki, nadruki na koszulkach nawiązujące do religijnych motywów, potargane dżinsy, skórzane spodnie i tak do dzisiaj. Z pewnością trzeba jeszcze dorzucić manię na New Balance’y oraz ubieranie swoich Iphonów w modne case'y, którym sama uległam.

O modzie mówimy coraz śmielej, głośniej i coraz częściej. Eksportujemy nasze dobra modowe – m.in. La Mania, Gosia Baczyńska oraz Lilou debiutują na zagranicznych rynkach, z bardzo dobrym skutkiem. Zaczynamy liczyć się w świecie. Po tylu latach do polskiej mody powraca nadzieja, podobno powraca także zapomniany przez wszystkich Arkadius. Mamy kontrowersyjną Lady Gagę, It-Girls, blogerki modowe oraz…. kobietę z brodą. Wszyscy wrzuceni do jednego worka i poddawani tej samej krytyce. Wydaje się, że wszystko już było. A jednak, co chwilę jesteśmy zaskakiwani kolejną osobą, zjawiskiem czy trendem. Nie każdy Gangnam style czy Słowianki to dobre rozwiązanie. Z jednej strony różnorodność wpływa na większość dobrze, ale z drugiej warto zastanowić się, czy podążając za niektórymi maniami, na pewno nie zabrniemy w ślepą ulicę.